
Płyniemy szlakiem głównym do momentu gdy wyspy Pajęcza i Czarci Ostrów
znajdą się w jednej linii z półwyspem Szeroki Ostrów, tworząc coś w rodzaju
nabieżnika. Płyniemy w kierunku brzegu, cały czas pozostając w osi nabieżnika.
Chodzi o to aby ominąć spore skupisko kamieni przy brzegu. Potrzeba jest
także mapa Jeziora Śniardwy. Zdecydowanie odradzam wchodzenie bez pomocy
mapy.
Wejście do Zatoki Szyba jest bardzo słabo widoczne od strony jeziora,
przesłonięte dokładnie przez trzciny. Dopiero jak jesteśmy już blisko brzegu
widoczny jest przesmyk w trzcinach. Przejście jest płytkie - około 60 cm.
Podnieśmy trochę miecz, łódki o większym zanurzeniu niech tu raczej nie
wchodzą. Zakaz używania silnika Dno jest bardzo muliste, więc nawet
nie poczujemy kiedy staniemy na mieczu, trzeba uważać. Uważając na gęsto
rozstawione sieci kierujemy się w lewą stronę, w kierunku dobrze widocznych
pomostów.
Przystań jest spokojna, cicha, mało kto tu bywa. Jest miejsce na rozpalenie
ogniska. Opłat portowych nikt nie pobiera. Do dobrze zaopatrzonego sklepu
około 1 km. Jest to idealne miejsce na przeczekanie "sztormu" na Śniardwach.
Stacja ratownictwa WOPR Okartowo
Sposób dopłynięcia do Okartowa, był już opisany,
więc teraz tylko o samej przystani.
Płynąc kierujemy się na widoczną z daleka wieżę strażniczą znajdującą
się na terenie stacji. Keja od strony jeziora jest zarezerwowana, dla jednostek
stacji, tak samo w zatoczce po prawej stronie kei. Miejsce dla gości jest
w zatoczce po lewej stronie. Ostatnio w stacji modernizowana miejsca postojowe,
więc najlepiej będzie jeżeli się od razu zapytamy, gdzie można stanąć.
Informacje podane przeze mnie mogły ulec zmianie. W pobliżu nie ma sklepu,
więc zakupów raczej nie zrobimy, można za to wziąć wodę pitną oraz zatelefonować
(telefon na karty).
Na wieży znajdują się spore lornetki przez które widać prawie całe
Śniardwy. Może uda nam się poprosić, żeby dali popatrzeć. Widok jest piękny,
zwłaszcza o zachodzie słońca.
W zatoczce przeznaczonej dla ratowników stoi kilka statków ratowniczych
(Lech, Czech i Rus) oraz Morski statek ratowniczy "Perła". Kiedyś była
także amfibia bardzo przydatna przy ściąganiu jednostek osiadłych na mieliźnie.
Niestety, obecnie możemy oglądać jej wrak rdzewiejący na tyłach stacji.
Sposób dopłynięcia do Okartowa, był już opisany,
więc teraz tylko o samej przystani.
Płynąc mijamy lewą burtą widoczną z daleka wieżę strażniczą znajdującą
się w stacji ratownictwa WOPR. Kierujemy się szlakiem, wyznaczonym zielonymi
stożkowymi pławami. Mijamy Księdzowski Róg i kierujemy się na widoczny
przed nami most. Przystań znajduje się po lewej stronie mostu. Dobijamy
do małej drewnianej kei, lub jeżeli mamy małą łódkę to bezpośrednio do
trawiastego brzegu. W miasteczku możemy zrobić zakupy, obejrzeć kościół
z XVIII w.
Bardzo lubię tą przystań głównie dlatego, ze bywają tu fajni ludzie.
Nie ma hałaśliwej hołoty, chamstwa, niedouczonych żeglarzy. Aby się tu
dostać trzeba przepłynąć przez całe Śniardwy, często jest się jedynym jachtem
płynącym po jeziorze. Dlatego wiele osób nie decyduje się dopłynąć w to
miejsce. I na koniec ciekawostka: jak byłem tam ostatnio to średnia długość
stojących tam jachtów wynosiła ponad 7,5 m. (Tanga, Pegazy, Morsy). Trochę
dziwnie się poczułem, bo byłem na swojej Foce (5,4 m). ;-)))
Przy źródełku (Jora) na przeciwko kanałów.
Płyniemy po Tałtach, na lewym trawersie mijamy wejście do kanałów, na
prawym przystań Naftoremontu. Kierujemy się w stronę lewego brzegu. Mijamy
lekko wysunięty w jezioro cypel i za cyplem dobijamy do brzegu. Miejsca
do cumowania jest sporo. Dobre miejsce na ognisko, wieczorem płonie ich
nawet kilka. Około kilometr do przystani Naftoremontu, gdzie jest sklepik/bar
w którym można kupić podstawowe artykuły żywnościowe (chleb, masło, piwo
;-).
Jeżeli pójdziemy brzegiem jeziora w prawo (w stronę Rynu) to dotrzemy
do źródełka, z małej cembrowiny, nad samym brzegiem jeziora wypływa bardzo
smaczna, krystalicznie czysta, lodowata woda. Według mnie spokojnie nadaje
się do picia bez gotowania. (piłem wielokrotnie i żyje). Warto nabrać tej
wody do jachtowych baniek.
Jest to również bardzo dobre miejsce do przenocowanie, przed wejściem
w kanały. Można tu sobie spokojnie złożyć maszt i na silniku z samego rana,
od razu prosto polecieć w kanały. I na koniec moja osobista prośba: Jeżeli
idziemy do lasu zrobić "małe co nie co" WEŹMY ze sobą saperkę i ZAKOPMY
po sobie odchody. To przecież należy do elementarnych zasad kultury
!!! Niedługo w tym miejscu nie będzie można wejść do lasu, żeby w coś nie
wdepnąć! Przynajmniej my żeglarze nie niszczmy przyrody!
Kotwiczenie na jeziorze Szymon
Trafić jest tu niezwykle łatwo, gdyż jezioro jest położone między kanałem
Mioduńskim a Szymońskim. Trasa przez jezioro prowadzi pomiędzy zielonymi
i czerwonymi tyczkami. Podnieśmy miecz i spłyńmy w bok z trasy, aby nas
nikt w nocy nie rozjechał. No i... kotwicę rzuć. W ostatnim sezonie staliśmy
tak w 3 jachty. Łodzie były ze sobą powiązane cumami, stały na 3 kotwicach
rzuconych w różnych kierunkach. Było na prawdę świetnie. Dziewczyny początkowo
marudziły (wiadomo z jakich powodów ;-), ale w końcu znalazły rozwiązanie
(podpowiem: tak jak na jachtach morskich niewyposażonych w kingston)
Stojąc tam udowodniliśmy sobie, ze na noc wcale nie trzeba dobijać
do brzegu. Może być cudowna impreza na środku jeziora. A potem cisza, spokój,
kaczki w trzcinach, księżyc... Trzeba tylko wybrać takie miejsce aby nas
nikt nie rozjechał.
Płynąc po jeziorze Tałty mijamy prawą burtą Półwysep Jasna Brzezina i skręcamy w prawo w Zatokę Skanał. Na lewym brzegu zatoki jest kilka bardzo ładnych miejsc do zacumowania. Cumujemy w zupełnie dzikim miejscu, w bardzo ładnym iglastym lesie.
To jest aż niewiarygodne, aby znaleźć prawie zupełnie dzikie miejsce
tak blisko uczęszczanego szlaku.
Wypływając ze śluzy Guzianka kierujemy się od razu w lewo. Po przepłynięciu
około 1 km proponuje odstawić silnik dalej pójść na pagajach. Na prawdę
szkoda zakłócać spokój tego miejsca. Można tam spotkać perkozy, łabędzie,
kaczki. Proszę - nie smrodźmy im benzyną. Dopływamy prawie do końca jeziora
i kierujemy się w prawo. Jak się dobrze przyjrzymy to znajdziemy znakomite
miejsce do cumowania. Wejście do wody nie jest przyjemne, bo jest dość
grząsko, ale później jest super. Woda idealnie przejrzysta, widać każdy
szczegół na dnie, a zwłaszcza piękne podwodne łąki. Oczywiście najlepiej
jest to oglądać w piękny słoneczny dzień.
Miejsce jest spokojne, zaciszne, nie zaśmiecone, prawie nikt tu nie
bywa, gdyż wszyscy od śluzy walą prosto do Rucianego nie zbaczając (na
szczęście) z trasy.
Jeżeli ktoś zna inne miejsca warte polecenia, to bardzo proszę niech się podzieli tą informacją.