
Przed wypłynięciem z Piszu warto jest przygotować maszt do postawienia (tzn. pozapinać wanty, zamocować maszt w pięcie itp.) aby po wyjściu z kanału Jeglińskiego na jezioro Seksty można go było od razu postawić.
Z Piszu wypływamy na szerokie wody jeziora Roś. Wejście do kanału Jeglińskiego
jest na wprost i powinno być dobrze widoczne.
Kanał ma 5250 m długości, głębokość 1,5 m
Kanał nie nadaje się do burłaczenia. Brzegi są umocnione palikami
sosnowymi i burłaczyć po prostu się nie da. Jesteśmy skazani na silnik
lub pagaje.
Po przepłynięciu 500 m mijamy pierwszy most drogowy, po następnych 3 km mijamy most drogowy na trasie Pisz-Orzysz. Po 500 m przepływamy pod nieczynnym mostem kolejowym.
Dopływamy do rozgałęzienia kanału, które jest widoczne z daleka. Należy kierować się w lewą odnogę - do śluzy. Prawa odnoga prowadzi do jazu.
Śluza jest dosyć wygodna, po bokach komory stoją wygodne dalby do których
można łatwo cumować. Ma to jeszcze drugą zaletę - podczas opuszczania poziomu
wody, komora śluzy się nie zwęża, tak jak to się dzieje na przykład w Guziance.
Różnica poziomów wynosi 1 metr.
Niestety operator śluzy nie zawsze jest miły. Pamiętam kiedyś jak odmówił
prześluzowania jachtu bo... nie miał numerów na burcie. Wynikła z tego
spora awantura bo inny żeglarze w śluzie postawili się w obronie tego jachtu.
Koniec końców śluzowy ustąpił...
Zaraz po prześluzowaniu możemy postawić maszt, gdyż na naszej trasie nie będzie już żadnych mostów, ani przewodów.
Po przepłynięciu około 250 m wypływamy na jezioro Seksty. Możemy nareszcie odstawić hałaśliwy silnik i postawić upragnione żagle.
Kierujemy się na południowy zachód w kierunku Bramki Seksteńskiej. W
samej Bramce należy bardzo uważać, gdyż stoi tam zazwyczaj bardzo dużo
sieci i miejsca na halsowanie nie zostaje zbyt wiele.
Po szczęśliwym wyhalsowaniu się z Bramki po PB widzimy półwysep Szeroki
Ostrów. Jeżeli jest już późno to warto tam stanąć. Jest to bardzo ładne
miejsce, jest także dobre dno do kąpieli. Można również pość na ładny spacer
do Jazu Kwik na rzeczce Wyszce.
Przez Śniardwy najlepiej jest płynąć szlakiem dosyć dobrze wyznaczonym
zielonymi stożkowymi bojami (czasami przydaje się lornetka). Po PB mijamy
dwie wyspy - Pajęczą i Czarci ostrów. Trochę dalej po LB ledwo widoczne
za pasmem trzcin jest wejście do Zatoki Szyba. Znajduje się tam wygodna
przystań PGRyb Mikołajki w Głodowie.
Płynąc dalej szlakiem Śniardw dopływamy do Przeczki. I znowu uciążliwa
halsówka w przesmyku (no chyba, żeby akurat wiało od rufy).
Jesteśmy już na jeziorze Mikołajskim. Przed nami wyraźnie widoczny bardzo malowniczy rząd czerwonych dachów oraz górująca nad miastem wieża z napisem "Centertel".
I to jest koniec naszej trasy - jesteśmy już na Mazurach.
I na koniec dwie uwagi:
- jeżeli liczyliśmy, na to, że w Mikołajkach nabijemy gaz do butli,
to czeka nas niestety zawód. Punkt nabijania butli na tyłach domu wczasowego
jest nieczynny. Jedyna możliwość to wymiana butli na inną w punkcie wymiany
butli GasPolu na terenie Wioski Żeglarskiej.
- jeżeli chcemy uzupełnić zapasy paliwa, to najlepiej podpłynąć do
pierwszej kei przed mostem po drugiej stronie jeziora. Stamtąd do stacji
CPN jest na prawdę "rzut beretem". A z Wioski byłby to spory spacerek w
towarzystwie kanistra...