
Kierujemy się w południowo - wschodni koniec Niegocina. Odszukujemy wśród trzcin wejście na jezioro Niałk Duży. Jeziorko jest małe i bardzo zarośnięte trzcinami. Za przesmykiem wpływamy na jeszcze mniejsze jeziorko Niałk Mały. Przed nami most - trzeba złożyć maszt. Zaraz po minięciu mostu możemy go ponownie postawić. Jesteśmy teraz na cichym i spokojnym jeziorze Wojnowo. Jachtów to mało, woda czysta. Płyniemy wzdłuż jeziora, aż dopływamy do końca. Jezioro przechodzi w małą rzeczkę - Głaźną Strugę.
Większe jachty muszą tu zakończyć rejs. Głębokość tranzytowa wynosi
niecałe 30 cm, a szerokość 2,5 m.
Aby popłynąć dalej musimy mieć:
- jacht nie większy niż Orion, Bez 4, Foka
- załogę która nie boi się "dać sobie w kość"
Składamy maszt, szykujemy cumy, pagaje, zakładamy obuwie w którym będziemy
wychodzili do wody (nie radzę boso). Dopóki się da płyniemy na pagajach.
Dno jest tu bardzo kamieniste, często kamienie są metrowej wielkości. Jeżeli
mamy dużo załogi to dobrze jest wysłać kogoś aby sprawdził czy nie płynie
nikt z przeciwka. I jeszcze jedno - nie ma odwrotu. Nie zawrócimy. No chyba,
żebyśmy wracali tyłem, ale to wstyd. :-) Mijanie się jest tu niemożliwe.
Dopóki się da płyniemy na pagajach. Mijamy most i zaczynają się schody.
Trzeba wyjść z łodzi i ją przepychać. Miejscami trzeba zatrzymać jacht
i pousuwać głazy. I do tego dochodzi bardzo silny prąd, chwilami taki,
ze trudno jest ustać w wodzie po kolana.
Po minięciu drugiego mostu jest już dużo łatwiej, później można już
wsiąść do jachtu i popłynąć na pagajach.
Jeżeli udało się nam wytrwać do końca, to wypływamy wreszcie na jezioro
Buwełno. Pierwsza, rzecz jaka nas zaskakuje to brak jakiegokolwiek jachtu.
I niech ktoś teraz powie, ze Mazury są zatłoczone !!!
Jezioro malownicze, głębokie, woda czysta. Na końcu znajduję się wioska
Cierzpięty, podobno jest tam sklep, można więc zrobić zakupy. *)
Możemy teraz wrócić tą samą drogą, lub pójść do wioski i zorganizować
sobie przeprawę na jezioro Tyrkło, którym dopłyniemy do Okartowa, a dalej
na Śniardwy.
Jeżeli jednak zdecydujemy się wracać przez Głaźną Strugę to proponuje
następujący sposób pokonania kamienistego odcinka: Jedna osoba prowadzi
jacht na krótkiej cumie za dziób. Cuma rufowa przykngowana do dwóch knag
na rufie w taki sposób aby tworzyła dużą pętlę. A w tej pętli idą pozostałe
osoby hamując jacht, aby nie poleciał w niekontrolowany sposób z prądem.
Z Buwełna można przepłynąć kanałkiem na jezioro Ublik Duży i dalej na Ublik Mały.
Szlak na Ublik może pokonać podobno nawet jacht wielkości Oriona. *)
Nie moge niestety podać żadnych szczegółów, bo na Ublik nie wpływałem.
W tym sezonie postaram się tam wybrać - wtedy opis tego szlaku na pewno
pojawi się na tej stronie.
Ogólnie trzeba przyznać, że jest to szlak dla twardzieli, na małych jachtach, którzy i tak mają w planach malowanie dna na przyszły sezon...
Jeżeli ktoś ma jakieś pytania, lub uzupełnienia to proszę o maila.
*) Uwagi nadesłał: Marek Gałaj