Postaraj się wkręcić do jakiegoś studenckiego klubu żeglarskiego.
Jeżeli nie jesteś studentem to też próbuj. Często przyjmują ludzi
z zewnątrz a nawet jeżeli nie to będą wiedzieli gdzie Cię odesłać.
Spróbuj się załapać na jakich obóz wędrowny. Wiele firm organizuje
coś takiego.
Kup jakiś używany jacht i go wyremontuj
Zbierz kolegów o podobnych zainteresowaniach i cos wyczarterujcie.
Jeżeli chcesz pływać po morzu:
Pokunduj (od kunda) się po kei i postaraj się komuś pomoc.
Przyuważ kogoś, kto się nudzi samotnie i pytaj. Obiecaj
umyć zęzy. Pokaż, że się przydasz. Połaź przed
regatami - często w ostatniej chwili ktoś jest potrzebny.
Jeżeli jesteś bezmózgim mięśniakiem, pójdź w Gdyni na jacht
Hadar i zaproponuj się kapitanowi Kuli jako tzw. rowerzysta.
Mózgie mięśniaki z ww. kapitanem nie wytrzymują długo, wiec
ciągle brakuje mu kogoś na rowerek (taka centralna korba
do kabestanów).
Pod koniec sezonu znajdź Jacka Kijewskiego w Gdyni i zapytaj,
czy już załatwił ta 12 metrowa stalowa szalupę. Dołącz się do
roboty, a może włączy Cię do swojej polarnej załogi :)
Nie bój się pytać - spławienie nie jest śmiertelne, a w końcu
trafisz na kogoś, kto stale cierpi na braki w załodze.
Zapisz się do jacht-klubu. W Gdyni polecam YK Stal, Kotwice i CWM.
Przede wszystkim pokaz, ze się do czego przydajesz. Porządni
żeglarze jeżeli zgadzają się mieć turystę na pokładzie, to
oczekują, ze ten będzie płacił. Jeżeli nie masz pieniędzy -
nie próbuj się zachowywać jak turysta.
Zrób wysoki stopień - sami będą za Tobą łazić i prosić, cobyś
poprowadził rejs.
Kup jakiś używany jacht i go wyremontuj
Wywieś we wszystkich gablotkach, ze jesteś gotowy płynąć - zostaw
telefon.
Połaź po kierownikach jacht-klubów - często szukają kogoś do
poprowadzenia rejsu czarterowego lub obozu.
Zdobądź zaufanie i daj się zauważyć w otoczeniu.
Nie użalaj się nad sobą i nie oczekuj od życia, ze będzie łatwe,
lekkie i przyjemne.